Pierwszy kontakt…

Dla większości uczniów pierwszy kontakt ze społeczeństwem następuje zanim pójdą do szkoły – najczęściej w przedszkolu, czy na podwórku. Szkoła podstawowa jednak, to rzucenie dziecka na głęboką wodę. W przedszkolu bowiem zawsze gdzież w okolicy czai się „pani”, która może w łatwy sposób ukrócić niepożądane zachowania swoich podopiecznych. To takie kontakty społeczne z poziomu bańki, w której młodzi ludzie są zamknięci. Dopiero szkoła podstawowa pozwala im zobaczyć, bez żadnych barier ochronnych, jak inni ludzie reagują na poszczególne zachowania z ich strony. Problem polega na tym, że szkoła podstawowa w ogóle nie uczy o tych rzeczach – pomimo tego, iż istnieje przecież rozległa wiedza na temat funkcjonowania grup, i w dodatku jest dostatecznie przystępna nawet dla dziecka. Zamiast tego, brzdąc musi sam, w ramach swoich osobniczych zdolności w zakresie zachowań interpersonalnych (a wiadomo, że nie każdy ma je rozwinięte w stopniu wysokim) radzić sobie ze zdobywaniem nowej wiedzy, działając często po omacku. W tym wypadku, nawet jeśli pragnąłby wycofać się z wcześniej popełnionych czynów, może nie mieć już takiej możliwości. A przecież nie zmieni szkoły tylko dlatego, że inni uczniowie dziwnie na niego patrzą.